Zostań na Dłużej!

Przeczytałeś? Zostaw po sobie ślad.
Kliknij "Lubię To!", albo napisz krótki komentarz "Fajne!", a może znalazłeś chochlika pisarskiego?
Daj o nim znać!

poniedziałek, 16 marca 2015

Kolonizacja cz.3

 W hangarze statku kolonizacyjnego, tuż przed Masuką prężył się David Scorpio, jego zastępca. Mężczyzna mimo młodego wieku, sprawował się świetnie na stanowisku. Potrafił sobie zjednać załogę, zachowując przy tym dyscyplinę.
Masuko obdarzył go sympatią pięć lat temu, podczas organizowania kopalń w pasie asteroid. Młodzieniec, okazał się prawdziwą złotą rączką i kapitan musiał się mocno namęczyć, by skłonić go do siebie, a potem walcząc z administracją o zmianę przydziału. Od tego czasu pracowali razem. I za każdym razem David zaskakiwał go swoimi umiejętnościami i zaradnością.
– Spocznij Davidzie – rzekł Masuko, wymieniając oficjalny uścisk dłoni. – Powiedz mi lepiej jak wyglądają przygotowania.
Z tyłu rozładowywano prom, przybyli ludzie rozchodzili się do swoich kajut.
– Ostatnie zapasy zostały załadowane. Dołączyły trzy małe transportery, z maszynami i zapasami. Administracja przydzieliła również jeden duży transporter zapakowany pięcioma lekkimi myśliwcami. Ich piloci będą stacjonować na Żółwiu – powiedział obserwując reakcję kapitana.
Żartujesz? – zapytał zaskoczony. – Przecież to jedna trzecia naszej floty! Powiedzieli dlaczego dają nam osłonę?
Szli powolnym krokiem klucząc korytarzami, mijając po drodze śpieszących się załogantów, przygotowujących się do startu.
– Wiedziałem, że będziesz zaniepokojony. Powiedzieli, że to z nadmiernej ostrożności, wolą dmuchać na zimne.
– To bujda Davidzie. Gdyby tak bardzo przejmowali się tą misją, nie przydzieliliby nam niedoświadczonego astro nawigatora.
– Sprawdziłem ją, życiorys i osiągnięcia jakich dokonała robią wrażenie. Sam byś o nią ubiegał, pasuje do załogi – rzekł David, po czym się zamyślił na dłuższą chwilę. – Popytałem znajomych, kopalnie dostały znaczne wsparcie, mają teraz wydobywać więcej minerałów niż faktycznie potrzebujemy. Centrum analiz twierdzi, że Administracja pragnie jak najszybciej odbudować naszą cywilizację, dlatego zwiększa nacisk na większe wydobycie i poszerza zakres badań. – Westchnął. – Straciliśmy wiele podczas ucieczki z naszego świata, większość danych przepadła i cofnęliśmy się o wiele stuleci w rozwoju, jednak nie podobają mi się ruchy jakie dokonuje władza. Myślisz, że Administratorzy dążą do budowy floty wojennej?
Wraz z przybyciem do nowego wszechświata, społeczeństwo uznało jednomyślnie o zaniechaniu agresywnej ekspansji jaka miała miejsce przed Wielką Ucieczką. Nie oznaczało to jednak, zaprzestania badań o charakterze wojskowym, czy całkowite usunięcie wojska. Jednak jego zadanie miało być głównie symboliczne, a ograniczona liczba jednostek wystarczająca do tymczasowego odparcia wroga, na wystarczająco długi czas potrzebny do stworzenia odpowiedniej floty. Badań natomiast nie da się uszeregować według podziału cywilne-wojskowe, zarówno jedne jak i drugie mogą służyć wojnie i ludzkości.
Masuko pogładził się po krótkiej, siwej brodzie zanim odpowiedział.
– Zanim opuściłem Utopię, byłem na kolacji z szefem stoczni, który nadzorował budowę Żółwia. Poinformował mnie, że nie długo stocznie będą dwukrotnie szybciej produkować kolonizatory. – Uśmiechnął się w duchu, nie chciał wspominać, że kolacja była tak naprawdę randką, a szefem jest oczywiście kobieta. – Sądzę, że Administracja woli się zabezpieczyć, przygotować do ewentualnej obrony. Przybyliśmy tu, ratując się z zapadającego się wszechświata, jesteśmy uchodźcami. Jednak z punktu widzenia obcych, ras zamieszkujących ten wszechświat jesteśmy najeźdźcami. A nie tylko my tutaj przybyliśmy. Wyobraź sobie naszą reakcję na pojawienie się tysięcy nowych, nieznanych nam nie tyle z wyglądu, co motywacji kosmitów.
David pokiwał głową. Dotarli do windy prowadzącej na mostek i zatrzymali się przed nią.
– Powiedz mi lepiej, co ze śpiochami? – zapytał Masuka.
– Przeprowadziliśmy ostatnie skanowanie systemów hibernacyjnych. Nie powinno być żadnych kłopotów. Wszyscy śpią, jak małe dzieci.
Masuka ucieszył się słysząc chociaż, jedną dobrą wiadomość. Misja polegała na dotarciu do niezamieszkanej planety i skolonizowaniu jej. Potrzebował do tego wielu ludzi, ale technicznie nie było możliwe, by przewieźć ich wszystkich, jak pasażerów na wakacje. W tym celu posłużono się starą technologią, którą odkryto na samym początku eksploracji kosmosu, a porzuconą po odkryciu napędu nadprzestrzennego. Gdyby nie utrata danych na temat technologii nadprzestrzennej i wielu innych, podróż na drugi koniec galaktyki zajęłaby im godziny. Tymczasem, dotarcie do pobliskiego układu słonecznego oddalonego zaledwie o kilkanaście lat świetlnych, zajmie im niecały rok.
Wykorzystano stare plany statków kolonizacyjnych, które dodatkowo zmodernizowano, dzięki czemu SK Żółw jest w stanie transportować dziesięć tysięcy pojemników hibernacyjnych. Tylko załoga, licząca raptem 127 osób, miała być na nogach, dbając o bezpieczeństwo podczas długiego lotu. To niewiele szczególnie na tak duży statek, jakim był SK Żółw.
Masuka położył rękę na ramieniu kompana i uśmiechnął się przyjacielsko.
– Czas wziąć się do pracy, nie płacą nam za stanie, a podróż przed nami długa.
– Nam nie, ale śpiochom tak. – David odwzajemnił serdecznie uśmiech i wsiadł do windy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz