Zapraszam do krótkiego, jak to bywa drabbla.
Straszydło
Kiedy w nocy
otwieram oczy, on już tam stoi, jakby stał zawsze.
Niewzruszenie sterczy i delikatnie porusza dziesiątkami ramion, jak gdyby nie mógł się zdecydować czy po mnie sięgnąć, czy jeszcze zaczekać. Czasami puka w moje okno długimi palcami. Stuk, stuk. Stuk, stuk. Pewnego razu szklana tafla nie wytrzyma i wedrze się do mojego pokoju razem z zimnym powietrzem. Nie widzę jego ślepi, ale wiem, że mnie bacznie obserwuje. Nie ruszam się i nie zamykam oczu, bo za każdym razem jest coraz bliżej. Walczę ze snem i znużeniem. A kiedy zasnę, świat się rozjaśnia, a w miejsce zjawy wyrasta drzewo.
Niewzruszenie sterczy i delikatnie porusza dziesiątkami ramion, jak gdyby nie mógł się zdecydować czy po mnie sięgnąć, czy jeszcze zaczekać. Czasami puka w moje okno długimi palcami. Stuk, stuk. Stuk, stuk. Pewnego razu szklana tafla nie wytrzyma i wedrze się do mojego pokoju razem z zimnym powietrzem. Nie widzę jego ślepi, ale wiem, że mnie bacznie obserwuje. Nie ruszam się i nie zamykam oczu, bo za każdym razem jest coraz bliżej. Walczę ze snem i znużeniem. A kiedy zasnę, świat się rozjaśnia, a w miejsce zjawy wyrasta drzewo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz