Miseczka
Wszedłem
do sklepu, przykuwając
tym samym wzrok ekspedientek. Nie żebym
zrobił coś
złego, albo
niewłaściwego.
Pewnie uznały mnie za
perwersa, albo innego zboka. Kątem
oka widziałem jak nie
przestawały mi się
przyglądać,
gdy podszedłem do półek
i zacząłem oglądać
wystawiony towar. Doprawdy, wejście
do sklepu nie powinno w nikim budzić
takich emocji. Przecież
mężczyzna też
może kupować
damską bielizną!
Ignorując
rzucane mi spojrzenia, zacząłem
przebierać w morzu
staników, w poszukiwaniu tego idealnego. Wywieszone na manekinach
prezentowały się
pięknie, ale to mi nie
wystarczało. Chciałem
czegoś co mnie poruszy,
sprawi, że będę
miał ochotę
go ściągać
za każdym razem gdy na
niego spojrzę.
W
tym czasie zauważyłem,
że dziewczyny, zbiły
się w grupkę
rozmawiając o czymś
przyciszonymi głosami. W
końcu, jedna z nich,
musiała przegrać
w słownej bitwie,
podeszła do mnie.
-
Witam. W czym mogę pomóc?
-
Szukam stanika - odpowiedziałem
po chwili namysłu, jakbym
nie wiedział po co
przyszedłem.
Dziewczyna
o włosach czarnych jak
kawa i drobnym, imitującym
diament kolczyku koło ust
skinęła głową.
-
Jaki, pan konkretnie szuka? Sportowy? Pełny?
Do dekoltów, a może...
-
Ładny - przerwałem
lawinę nieznanych mi
rodzajów cyckonoszy. - Ma być
ładny.
Uśmiechnęła
się szeroko, pokazując
szereg bialutkich zębów,
kontrastujących z
czarnymi włosami. W tym
szczerym uśmiechu
dojrzałem kolejny
kolczyk, umieszczony tym razem na koniuszku języka.
-
Proszę dać
znać jeśli...
-
Mam! - zawołałem
triumfalnie.
Dumny
z siebie, wyciągnąłem
czarny stanik obszyty delikatną
koronką. Tyle mogę
powiedzieć, bo tyle wiem.
Nie znam się na nich, ale
to mi nie przeszkadzało
znaleźć ten, który mi
się podobał.
Zadowolony chciałem
ruszyć do kasy.
-
A jakiego rozmiaru, pan szuka?
-
Rozmiaru? - spytałem
zaskoczony.
Musiało
to po mnie widać, bo pani
obdarzyła mnie kolejnym
lekkim uśmiechem.
-
Miseczka A, B, C...
-
N-nie wiem. To ma być
prezent.
Zapomniałem
o tak ważnym szczególe.
Nigdy nie mogłem się
połapać
w tych rozmiarach.
-
A która odpowiedź jest
prawidłowa? - rzuciłem,
bardziej dla rozluźnienia
siebie.
Zachichotała,
a mów wzrok spoczął na
jej sterczących piersiach
pod czarną koszulką.
Nie myśląc,
złapałem
za dwie miękkie i jakże
miłe w dotyku półkule.
Mieściły
się idealnie w moich
dłoniach. To był
ten rozmiar, ten który potrzebowałem.
Cofnęła
się o krok, odrywając
swoje piersi od moich rąk
i kończąc
moje małe dochodzenie.
-
Ja-ja przepraszam - wydukałem,
gdy zrozumiałem co
zrobiłem. - Nie chciałem.
Ma pani idealne cycki. Znaczy się,
dobrze mi leżą w...
Spodziewałem
się dostać
w twarz. Już okiem
wyobraźni widziałem
zbliżającą
się w moje oblicze dłoń,
zostawiającą
czerwony ślad. Wstydliwy
dla mnie ślad.
-
Nie, przepraszam. Zaskoczył
mnie pan, nic się nie
stało.
Przysunęła
się z powrotem do mnie,
tym razem bliżej.
-
Proszę się
upewnić, że
to ten rozmiar. Nie lubimy reklamacji - rzekła,
uśmiechając
się z lubością.
Wyszedłem
ze sklepu z prezentem i nad wyraz zadowolony. To się
nazywa profesjonalna obsługa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz