Mężczyzna
przygarbił się,
przechodząc przez wejście
do ciemnego kanału
wyrzutowego. Po drugiej stronie znajdował
się prom, który wyniesie
Masuko Arato na orbitę, a
następnie wprost na
SK Żółw. Wszedł po rampie, przeszedł przez równie wąski otwór promu i podrapał się po siwiejących już włosach. Wydawało się, że wszystkie miejsca są już zajęte, kiedy zawołała kobieta:
SK Żółw. Wszedł po rampie, przeszedł przez równie wąski otwór promu i podrapał się po siwiejących już włosach. Wydawało się, że wszystkie miejsca są już zajęte, kiedy zawołała kobieta:
–
Tutaj, kapitanie. – W jej bystrych, brązowych
oczach, błysnęło
coś tajemniczego.
W
większości
przypadków, Masuko sam wybierał
członków załogi,
więc nie miał
nigdy problemów z ich rozpoznaniem. Tym bardziej, że
zazwyczaj byli to ludzie, których poznał,
na poprzednich misjach. Czasami jednak, to administracja narzucała
pewnych członków. Zawsze
przed odlotem, zapoznawał
się z ich aktami.
Podobnie było teraz.
Kiedy wszedł, rozpoznał
wszystkich, nawet mechanika, który od tygodnia powinien być
na statku, a zamiast tego kulił
się w fotelu na widok
kapitana. Jednak tej kobiety nie znał.
Na promie, znajdowały się
jedynie osoby zmierzające
na SK Żółw,
więc
nie możliwością
było
jej przypadkowe znalezienie się
tutaj. Najwyraźniej
była
nowym astro nawigatorem. Poprzedni niefortunnie spadł
z mola, łamiąc
sobie przy okazji obie nogi i rękę,
więc
przydzielono Masuce w zastępstwie
kogoś
innego.
Masuko
nie dając
po sobie poznać
niezadowolenia, z zmiany członka
zespołu,
podszedł
do wolnego miejsca.
–
Masuko Arata, kapitan SK
Żółw
– Przedstawił się,
zajmując miejsce. – Ale
pani o tym wie.
–
Scarla Watkins – rzekła,
pokazując w uśmiechu
białe zęby.
Prom
zadrżał,
kiedy został przesunięty
na miejsce startu. Liczne stuknięcia
i pomruki maszynerii odbiły
się cichym echem w środku
statku. Scarla odgarnęła
niesforny kosmyk brązowych
włosów.
–
Kapitanie, zanim opuściliśmy
tamten świat, spędzałam
dużo czasu z dziadkiem,
praktycznie mnie wychował.
– Na krótką chwilę
jej wzrok posmutniał. –
Był pilotem transportera
i wiem, że jako kapitan
wolałby pan kogoś
komu ufa, a z całą
pewnością
kogoś bardziej
doświadczonego.
Masuko
spojrzał na kobietę,
był zachwycony jej przenikliwością. Miała rację, wolałby
kogoś z długim stażem.
Pierwsza ekspedycja kolonizacyjna, może
skończyć
się niepowodzeniem już
na samym początku, kiedy
to punkty startowe i końcowe
zostaną źle
ustalone, a on, wraz z całą
załogą
wlecą z impetem w samo
serce gwiazdy.
–
W jakich misjach brała pani udział? – zapytał szczerze
zainteresowany.
Milczała
przez chwilę, jakby rozważając coś.
–
W żadnych. Dopiero przeszłam szkolenie, ale ukończyłam je z
najlepszym wynikiem!
–
Mam rozumieć, że
przez cały ten czas
siedziała pani za
biurkiem?
Kiwnęła
głową.
Masuko zachował spokój,
chociaż dobrze znająca
go osoba zauważyłaby,
jak lekko porusza nozdrzami w przypływie
złości.
Administracja postanowiła dać mu nowicjusza, osobę od razu po
szkoleniu. Nie była to najlepsza wiadomość.
–
Ile Scarlo wiesz o misji?
–
Wszystko. Od czasu Wielkiej Ucieczki analizowałam
dane, na temat nowego wszechświata,
w którym się
znaleźliśmy.
Szczególnie najbliższe
sąsiedztwo naszej
planety. Między innymi to
mój zespół wytypował
układ G306, z gwiazdą
typu G i pięcioma
planetami, do pierwszej ekspedycji kolonizacyjnej. Przebadaliśmy
widmo planet, które wskazuje na...
–
To wystarczy. – Przerwał
Masuko.
Masuko
przyznał sam przed sobą,
że jego obawy co do
nowego astro nawigatora były
niesłuszne. Scarla
Watkins nie była głupia,
a jej doświadczenie
zdobyte wcześniej przy
analizie może się
przydać. Może okazać
się lepsza niż przypuszczał. Wiedział również,
że kobieta nie jest
niczemu winna i nie ma sensu się,
na niej wyładowywać.
Wziął dyskretnie głęboki
oddech.
–
Pokazałaś,
że wiesz. Teraz czas
pokazać, że
potrafisz.
Dalszą
rozmowę przerwał
sygnał zbliżającego
się startu. Masuko
sprawdził zapięcia
pasów i rozluźnił
się. Nie znosił
momentu wystrzelenia.
Zewnętrzne
klamry trzymające prom
puściły.
Generatory uwolniły
energię wprost do
nadprzewodników, tworzących
długi na kilka kilometrów
tunel. Umieszczony w środku
pojazd został pociągnięty
do przodu przez niewidzialną
siłę. Z każdą
sekundą nabierał
prędkości,
wciskając do siedzeń
ludzi znajdujących się
w środku. Kanciasty prom
wystrzelił z kanału
startowego, kiedy dotarł
na orbitę uruchomił
silniki kierując się
w stronę pękatego
statku. SK Żółw,
barwy przeważnie
zielonej, prezentował
się majestatycznie na
czarnym tle kosmosu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz