Zostań na Dłużej!

Przeczytałeś? Zostaw po sobie ślad.
Kliknij "Lubię To!", albo napisz krótki komentarz "Fajne!", a może znalazłeś chochlika pisarskiego?
Daj o nim znać!

wtorek, 17 lutego 2015

Wyspa

 Krótki tekst, mimo że napisany dawno temu, nadal mi się podoba :)



– Szybko, Maciek! Podsadzę cię, na skałę, a ty mnie wciągniesz – zwrócił się wysoki, szczupły blondyn, do kolegi o brązowych włosach, po czym splótł ręce w siodełko.
Chłopak bez wahania umieścił na nim nogę i podniesiony, złapał za skraj skały.
Wciągnął się na nią. Pośpiesznie odwrócił się i położył podając dłoń koledze.
 Dobra! Złap mnie za rękę, Janek!
 Nie sięgam – wydyszał, starając się doskoczyć i muskając co najwyżej koniuszków palców.
– Czekaj!
Podniósł się i zdjął pasek od spodni.
– Złap się go!
Tym razem Janek bez problemu złapał się i wspiął na górę z pomocą kolegi.
– Było blisko. – Uśmiechnął blondyn, dysząc głośno. - Ale udało nam się!
– Tak, ale na tym koniec. Spójrz. Ta skała dalej nigdzie nie prowadzi! Pionowa ściana i nic więcej! Żadnej innej drogi.
Podeszli ostrożnie do ściany i opadli, bezwładnie opierając się o nią.
A więc tak, miały się skończyć te wakacje? Usmażeni na tropikalnej wyspie przez lawę, spaleni na popiół żywcem, krzycząc z bólu na cały głos? Cudem dobiegli tak daleko, tylko po to, by by dalsza ucieczka stała się niemożliwa i przepadła nadzieja na ratunek? Zejść nie mogli. Gdy wchodzili na skałę zabójczy żywioł był tuż za nimi, a inne drogi zostały już wcześniej zalane gorącą, stopioną skałą.
Spojrzeli sm
ętnie w głąb wyspy, na drzemiący jeszcze niedawno wulkan. Wcześniej, tuż przed erupcją, otoczony gęstym, wiecznie zielonym, tropikalnym lasem, z rozmieszczonymi tu i tam domkami zbitymi z grubych bali, wyspa sprawiała wrażenie raju. Teraz przypominała piekło zalane żywym ogniem. Wulkan wciąż i wciąż wypuszczał z siebie kłęby czarno-szarego dymu, pełnego pyłów i popiołów. Z krateru, po zboczach, spływała leniwie jaśniejąca na czerwono lawa. Ten zabójczy, ale piękny widok hipnotyzował, rozpościerając się na cały widziany krajobraz.
Drobny kurz niesiony niewyczuwalnym ju
ż, ciepłym, wakacyjnym powietrzem opadał od dłuższego czasu. Młodzieńcy z każdym wdechem wciągali drobinki w płuca, kaszląc i dławiąc się. Nie przejmowali się już tym, to było bez znaczenia.
Jan wsta
ł i podszedł powoli na skraj skały. Czuł na twarzy żar powietrza, idącego falami z dołu. Przy tym, skwar lata był cudownym podmuchem chłodu. Temperatura stała się nie do zniesienia. Skóra na twarzy zaczęła go piec, mimo to nie cofnął się ani o krok. Miał ochotę wskoczyć w czerwony strumień i zakończyć wszystko.
– Może spróbujemy przejść po tych wystających kawałkach skały, na tamtąłkę? Wygląda na to, że jest tam jakaś jaskinia. Może to jakieś przejście? – odezwał się zza pleców Maciek.
– Może. Spróbujmy, ale nie będzie to łatwe – odpowiedział, patrząc we wskazaną stronę. – Ty idziesz pierwszy.
– Nie ma sprawy.
Szatyn podniós
ł się i odwrócił twarzą do ściany. Ostrożnie postawił stopę na pierwszym występie. Wsunął palce w pęknięcie skalne i przeniósł powoli ciężar na drugą nogę, odrywając tę spoczywającą na półce. Rozległ się trzask. W dół posypały się okruchy kamienia, a w następnym momencie odpadł cały kawałek, na którym stał chłopak. Runął w dół, wymachując w panice nogami, dla znalezienia jakiegoś oparcia. Nie było żadnego. Zawisł na jednej ręce, wsuniętej w szczelinę.
Gdy Maciek zacz
ął spadać, Janek rzucił się ku niemu, uchwycił skały pokrytej mchem, złapał go za rękę i...

– Jasiu! – krzyknęła z okna pulchna kobieta, o łagodnej i miłej twarzy. – Obiad!
I znikn
ęła we wnętrzu mieszkania, na czwartym piętrze.
– To ja id
ę – rzekł blondynek. – Po obiedzie pobawimy się w Dragon Ball.
Odwróci
ł się na pięcie i wybiegł z piaskownicy. 

2 komentarze:

  1. Fajny pomysł na opowiadanie :)
    Tylko ten fragment o spopieleniu i bólu niezbyt pasuje mi do wyobrażenia w dziecięcej zabawie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarzucano mi już, że dzieci nie mają aż takiej wyobraźni, ale chciałem pokazać, że mała też nie jest. A bez takiego wzmocnienia jakoś tak bardziej ubogie by mi się wydawało.

      Usuń